Nie pozwolimy na to, aby PIS leczył niepłodność ziołami

Rada Warszawy podczas czwartkowego głosowania przyjęła uchwałę, dzięki której stolica dofinansuje leczenie metodą in vitro. Stołeczny program refundacji ma ruszyć już we wrześniu. Skorzysta z niego ok. 2,5 tys. par. Ta radosna nowina nie wszystkich jednak cieszy. Szczęście polskich rodzin, które będą mogły skorzystać z metody in vitro, to sól w oku radnych PiS. Podczas gdy wszyscy przedstawiciele Platformy Obywatelskiej poparli uchwałę, PIS zagłosowało przeciwko, nie zważając na to, jak bardzo ważna jest to kwestia. Głosowanie poprzedził groteskowy spektakl, podczas którego radni PiS wypowiadali się przeciwko metodzie in vitro, proponując kobietom leczącym się od lat zmianę diety i ziołolecznictwo.

O tym, że program polegający na dofinansowaniu metody in vitro jest bardzo potrzebny, świadczy sukces rządowej inicjatywy, która została zakończona w 2016 r. przez PiS. Zainteresowanie nią przeszło najśmielsze oczekiwania. Według szacunków ówczesnego ministerstwa zdrowia w ciągu trzech lat z programu miało skorzystać 15 tys. par. Tymczasem w połowie 2016 r. zarejestrowanych było już ponad 22 tys. par, a do zabiegu zakwalifikowano prawie 18 tysięcy. Dzięki rządowemu programowi urodziło się ponad 5 tysięcy dzieci. To olbrzymie szczęście tysięcy polskich rodzin, które spełniły swoje największe marzenie.



Dla Prawa i Sprawiedliwości, które na każdym kroku podkreśla, jak ważna jest rodzina, te liczby tak naprawdę nie mają najmniejszego znaczenia. Ochrona i wsparcie rodzin – idee wyniesione przez partię rządzącą na sztandary – w 2016 r., kiedy decydowano o dofinansowaniu in vitro, zostały zapomniane. Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł bardzo szybko zakończył finansowanie tego programu, po raz kolejny udowadniając, że członkowie tej partii są cynicznymi hipokrytami. Szef resortu zdrowia, kierując się tylko i wyłącznie osobistymi poglądami oraz egoizmem, odrzucił merytoryczne argumenty i zniszczył marzenia tysięcy par.

Miejsce zakończonej inicjatywy zajął „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce”, który ma objąć w sumie 8 tys. par. Co ciekawe PiS zamierza leczyć pary, m.in. motywując je do tego, „aby nie poddawały się w swoich staraniach” oraz uświadamiając je, że palenie tytoniu, otyłość i spożywanie alkoholu mogą utrudniać poczęcie dziecka. Zasiadający w klubie PiS Dariusz Karczmarczyk, wiceprzewodniczący komisji zdrowia, podczas czwartkowego posiedzenia rady Warszawy proponował kobietom, które nie mogą zajść w ciąże, zmianę diety. Przypomniał również o potencjale drzemiącym w ziołolecznictwie.

Nie można akceptować absurdów, które mnoży PiS. Szczególnie w tak ważnej kwestii, jaką szczęście polskich rodzin. Nie można pozwolić na to, aby pary, które bezskutecznie starają się o dziecko, w XXI w. leczyć ziołami. Do rozwiązywania problemów należy wykorzystywać dostępne dziś dobra cywilizacyjne, co powinno być jednym z ważniejszych punktów polskiej polityki rodzinnej. Dlatego tak bardzo cieszę się z tego, że Warszawa znalazła się na liście miast, które będą dofinansowywać metodę in vitro oraz że obietnica, którą złożyłem została spełniona. Oby ta lista była jak najdłuższa.
Trwa ładowanie komentarzy...