Punkt po punkcie minister Macierewicz pokazał szerokiej opinii publicznej polskiej i międzynarodowej jak od ręki rozdaje osobom nieuprawnionym dostęp do ważnych informacji wagi państwowej – nawet tych o najwyższej klauzuli tajności.
Przepis jest prosty. Nie trzeba przechodzić skomplikowanej, szczegółowej procedury sprawdzającej i oceniającej, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy. Wystarczy gorliwie popierać herezje smoleńskie i zyskać tym uznanie Antoniego Macierewicza.
A potem już z górki: w ramach wdzięczności i uznania zasług minister obrony rewanżuje się nieprzeciętną otwartością i dopuszcza do wszelkich dokumentów niezależnie od stopnia ich poufności. Pozwala też decydować o wielomiliardowych przetargach na uzbrojenie polskiej armii.
Bez uprawnień, bez kompetencji, bez pewności, że sprawy wagi państwowej są dobrze strzeżone.
Ma gest minister Macierewicz.