Szczerość Premiera

Premier Morawiecki popisał się szczerością. I to już drugi raz w tej kadencji! Choć lepszym określeniem pewnie byłoby „dopiero drugi raz”. Ale ponieważ na bezrybiu i rak ryba – należy więc docenić szczerość, bo nie jest ona najmocniejszą stroną obecnie rządzących.

Prawdomówności ze świecą szukać w wypowiedziach polityków PiS, a wicepremier Morawiecki pierwsze odważne wyznanie popełnił już na początku swojej pracy w rządzie. Obalił wtedy mit Polski w ruinie, z którego PiS uczynił oś swojej kampanii wyborczej. Podkreślił, że polska gospodarka ma się dobrze, a jej podstawy są stabilne. Odważne, śmiałe i co najważniejsze – prawdziwe stwierdzenie opisujące kondycję naszej gospodarki i finansów publicznych po 8 latach rządów koalicji PO-PSL.



Wicepremier Morawiecki pozwolił sobie na szczerość po raz drugi – na zamkniętym spotkaniu sympatyków PiS ocenił program 500+, który jest przez premier Szydło traktowany jako sztandarowy sukces jej rządów. Ocenił go otwarcie – to 20 mld zł kredytu, które nie przełoży się na wzrost gospodarczy. Minister Morawiecki wie – i powiedział to też głośno – państwu bardziej niż konsumpcja potrzebne są inwestycje i oszczędności.

I rodzi się pytanie – kiedy wicepremier mówi prawdę? Czy wtedy gdy na wspólnych konferencjach z szefową rządu chwali osiągnięcia programu 500+ jako antidotum na kryzys demograficzny i wsparcie, które w efekcie ma ożywić polski wzrost gospodarczy? Czy wtedy, gdy na zamkniętym spotkaniu pozwoli sobie na realną i zdroworozsądkową ocenę kosztów tego programu? Trudno podejrzewać ekonomistę, bankowca, specjalistę od gospodarki, że nie zna się na obszarze, w którym od lat pracuje. Po prostu - czasem przypływ szczerości pojawia się nagle i nie sposób go powstrzymać.

Wspieranie rodzin w ich codziennym funkcjonowaniu jest założeniem z gruntu słusznym i godnym pochwały. Diabeł jak zawsze tkwi jednak w szczegółach, czyli w konkretnych rozwiązaniach i ich długofalowych skutkach. Szczerość wicepremiera Morawieckiego obnażyła słabość programu 500+. Potwierdziło się dziś z całą mocą, że kredyt na 20 mld zł nie był po to, by poprzez wzmocnienie domowych budżetów rozwijać polską gospodarkę, ale po to, by kupić głosy wyborców i dać zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości.
Trwa ładowanie komentarzy...